ETNOGENEZA SŁOWIAN


    Od kilku lat prowadzone są badania genetyczne mające ustalić zarówno wiek, jak i pochodzenie geograficzne najbliższych wspólnych przodków każdego żyjącego człowieka, który jest nosicielem określonego znacznika genetycznego. Znaczniki genetyczne są jak drogowskazy na drodze ewolucji. Pozwalają one prześledzić poszczególne odgałęzienia ludzkiego drzewa genealogicznego aż do naszych domniemanych afrykańskich korzeni, do naszego wspólnego męskiego i żeńskiego przodka, który dał początek wszystkim genetycznym rodowodom, jakie możemy zaobserwować dziś na świecie.
   Aktualne, najnowsze wyniki badań nad informacją genetyczną zawartą w chromosomie Y (jest to chromosom dziedziczony po linii męskiej) pozwalają przyjąć między innymi, że wspólnym przodkiem wszystkich żyjących ludzi był Afrykanin, który żył około 60 000 lat temu. Do podobnych wniosków doszli również inni naukowcy, którzy znaleźli dowody dotyczące naszych wspólnych przodków po linii żeńskiej. Ustalili oni, że nasza praprababka nazwana umownie "Ewa" również wywodziła się z Afryki. Badając DNA nas wszystkich, potomków owych afrykańskich prarodziców możemy odtworzyć szlaki wędrówek człowieka i zaludniania przez niego całej kuli ziemskiej.
   Wyniki tych badań okazały dość zaskakujące i niezwykle ciekawe. Polska jest jednym z najbardziej jednorodnych i zwartych genetycznie narodów Europy. Próbki wzięte z różnych części Polski różniły się między sobą w mniejszym stopniu niż podobne próbki brane z różnych zakątków innych krajów. Genetycznie wykazujemy duże podobieństwo zarówno do zachodnich, jak i wschodnich sąsiadów, choć podobieństwo do Niemców jest mniejsze niż do Rosjan. Podobieństwo do Niemców jest mniejsze niż się spodziewano - pomimo dużego natężenia średniowiecznej kolonizacji niemieckiej i długiego kontaktu obu narodów.
   Mamy zaskakująco niską domieszkę osobników, którzy mogli przywędrować z nawet tak niedalekich terenów jak Bałkany lub Ural. W naszych haplotypach trudno dopatrzyć się takiego rozwarstwienia genetycznego jak w Indiach, ani takiego geograficznego zróżnicowania jak w Chorwacji, Wielkiej Brytanii lub Francji. Czyżbyśmy tu więc byli od zawsze? Jak pozostająca w tym samym miejscu oś koła historii.
R1a1

   W genetyce R1a1 (M17) to haplogrupa występująca w męskim chromosomie Y. Jest ona powszechna wśród mężczyzn z Europy północno-centralnej i niektórych rejonów Azji, w tym Indii. Na kontynencie europejskim dominuje w Polsce i historycznie powiązanych krajach (np. Węgry). Obecnie występuje z częstotliwością 40% w krajach słowiańskich z małymi odchyleniami (60% Polska, Węgry[1]). Inne badania podają 20% dla Węgrów[2]. W Europie procentowo najwięcej (63%) R1a1 jest na Łużycach, ale tylko wśród resztek słowiańskiej ludności. Podsumowując R1a1 jest haplogrupą typowo słowiańską. Ale również jest to dominujący typ męskiego chromosomu w Północnych Indiach przede wszystkim wśród najwyższych kast, co oczywiście jednoznacznie narzuca skojarzenia z Indoeuropejczykami (skojarzenia, które jednak mogą być częściowo błędne, bo haplogrupa R1a1 jest prawdopodobnie starsza niż pojawienie się Indoeuropejczyków). A więc nie jesteśmy byle kim
   Wśród Polaków nie tylko jest najwięcej w Europie nosicieli R1a1, ale także wariancja sekwencji rejonu mikrosatelitarnego chromosomu Y jest większa dla polskiej populacji niż kumulacyjnie dla reszty europejskiej populacji[4]. Rozprzestrzenienie R1a1 w Europie przedstawia mapa C[5] z publikacji Marijany Perii[6]. Ona też znalazła datujące się na paleolit mikrosatelitarne zgrupowanie w badanej populacji w Macedonii, co świadczy że nosiciele R1a1 zamieszkiwali badany rejon od paleolitu. Mikrosatelitarna zmienność jest w Macedonii mniejsza niż w Polsce, a procentowy udział R1a1 trzykrotnie niższy. Badania te rzucają światło na aspekty 'wędrówki ludów' - tezy lansowanej szczególnie przez niemieckojęzycznych badaczy przełomu XIX i XX wieku, i ciągle silnie powtarzanej. Wędrówki te - o ile następowały - nie były tak masowe. Mikrosatelitarne klustery świadczą, że nosiciele R1a1 wędrowali po Eurazji, ale wyruszali z Europy, a ponadto stale ich część pozostawała w badanej okolicy. Sekwencjonowanie rejonu mikrosatelitarnego chromosomu Y pozwala uzyskać dużo bardziej precyzyjne dane, niż tylko mapowanie alleli. Badania te przeprowadza się jednocześnie. Chromosom Y dziedziczy się tylko w prostej linii od ojca, dziada, pradziada itd. Ten, u kogo po raz pierwszy wystąpiła haplogrupa R1a1, jest w 100% praojcem każdego mężczyzny, który posiada R1a1. R1a1 powstała w ewolucji ludzi tylko jeden raz u tylko jednego człowieka. Wszyscy posiadacze R1a1 to jego potomkowie w linii ojcowskiej, co znaczy, że pochodzą od wspólnego przodka żyjącego ... no tu właśnie cały czas naukowcy pracują na oszacowaniem wieku głównych haplogrup występujących na świecie.
   Największym zaskoczeniem w genetyce Europy było spowinowacenie Greków z Etiopczykami i innymi mieszkańcami okolic Sahary. Grecy są do nich bardziej podobni niż do Włochów, Słowian, czy Turków. Jedna z hipotez mówi, że jest to wynik importu wielkiej liczby niewolników z terenu Afryki w czasach starożytnej Grecji. Natomiast wśród żyjących na północy Grecji Macedończyków dopatrzono się innych genotypów, może właśnie prawdziwych pra-Greków znanych ze starożytnej historii a może jeszcze zupełnie innego zaginionego narodu. Z drugiej strony pokazano, że populacja Norwegów jest genetycznie bardzo podobna do Niemców i innych środkowych Europejczyków, chociaż zawiera dość liczne elementy wschodnioeuropejskie, które być może są dowodem pobytu Słowian także na tych terenach.
Również w krajach Europy północnej R1a1 występuje z częstością 10-20%, przy czym najwyższe częstości, jak już wspomniano, odnotowano w Norwegii i Islandii, ale jest to mniej niż połowa częstości jej występowania u Polaków. Istnieją przypuszczenia, iż ta haplogrupa została tam rozprzestrzeniona przez Wikingów Słowian. Jest to zbieżne z wynikami niezależnych badań archeologicznych na terenie Norwegii i Islandii, gdzie znajdowane są pozostałości zabudowań i innych przedmiotów tak chrakterystycznych dla Słowian. Wszak określenie Wiking dotyczyło profesji, "zawodu" a nie narodu. Słowianie, jak wykazują ostatnie badania w niczym nie ustępowali germańskim Normanom. Organizowali takie same wyprawy łupieżcze i pływali do tych samych miejsc, bądź to samodzielnie konkurując z Normanami, bądź w sojuszu z nimi. Czy dotarli do Ameryki? Okaże się za jakiś czas. Na pewno jest to bardzo niewygodny temat dla germańskojęzycznych naukowców.
   Podsumowując, badania europejskiego DNA pokazują że migracje ludności miały mniejsze znaczenie niż się spodziewano, a udział elementów wschodnich, mongoloidalnych, w genomie europejskim jest niezwykle mały. Nawet Węgrzy okazują się mieć jedynie kilka procent krwi "azjatyckiej" i podobnie jak inni Ugrofinowie (Finowie lub Estończycy) są genetycznie blisko spokrewnieni-wymieszani z sąsiadami, tak że na linii Węgry-Polska-Litwa-Estonia-Finlandia istnieje prawie że kontinuum genetyczne, bez względu na skrajnie niepodobne języki! Na przykład najczęstszy w Europie Środkowej haplotyp XI chromosomu Y występuje u 44% Ukrainców, 44% Rosjan i 41% Węgrów, co sugerowałoby silnie słowiański element u Węgrów. Nic w tym dziwnego, przecież we wczesnych wiekach średniowiecza w dolinie panońskiej osiedlilo się sporo Słowian, którzy wymieszali się z przybyłymi tu później Madziarami przejmując ich język. Być może z tego powodu powstało później powiedzonko: ":Polak, Węgier dwa bratanki i do szabli i do szklanki".
   Co ciekawe, Węgrzy mają najwyższy spośród ludności nie-żydowskiej udział haplotypów typowych dla Izraelitów! Na tym dosyć nudnym tle nasz kraj wydaje się jeszcze bardziej monotonny! Po prostu polski. Według badań DNA mieszkańców Polski na razie trudno dopatrzyć się wyraźnego rozwarstwienia genetycznego między potomkami ludności chłopskiej a szlachtą, co sugerowałyby teorie pochodzenia szlachty polskiej od Sarmatów, Scytów czy Chazarów, chyba, że... byli oni już wcześniej dobrze z nami wymieszanymi sąsiadami, albo było ich tak mało, że zgubili się w marginesie błędu statystycznego.
   Żeby było jeszcze ciekawiej, czeska gazeta "Lidove Noviny", powołując sie na te badania podała że większa część rdzennych Niemców to nie Germanie: według analiz DNA, jedynie sześć procent niemieckich mężczyzn posiada geny germańskie odziedziczone po ojcu, ale aż połowa kobiet posiada germańskie geny odziedziczone po matce - tak wynika z badań czeskiej instytucji zajmującej się badaniami DNA - Igenea.
Według badań Igenei - jedna trzecia Niemców ma DNA zgodne z tym, które w największej ilości występuje na wschodzie Europy.
   Slawne szlacheckie rody szkockie (a wiec szefostwo Wikingow -słowiańskich?- którzy w średniowieczu zdominowali arystokrację szkocką) tj McDonald McDuoglas posiadaja haplogrupę R1a1. .
   Okazuje się, że Słowianie zachodni byli wielkim i ekspansywnym plemieniem (początki od Polan- Gniezno, tereny Wielkopolski).


 Poniżej mapka ( z zaznaczonym miejscem środkowego Dniepru i Polski) z badań genetycznych opublikowanych na Oxfordzie, która potwierdza wyniki pracy Józefa Kostrzewskiego z okresu między wojnia i przedstawia frekwencję R1a1. "Poza argumentem braku domieszki ugrofińskiej istnieje jeszcze mocniejszy i zdecydowanie pewniejszy (chronologię ekspansji Słowian określa własnie frekwencja najczęściej występujących w prakolebce markerów) argument z dziedziny genetyki, zdecydowanie przemawiający za autochtonizmem Słowian w Odrowiślu."


      Skąd wzięli się Słowianie - kolejny cykl wykładów w Muzeum Archeologicznym w Poznaniu
    Kontrowersyjnym wystąpieniem na temat pochodzenia Słowian zainaugurował prof. Janusz Piontek z Instytutu Antropologii Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, cykl wykładów naukowych w Muzeum Archeologicznym w Poznaniu. W tym roku akademickim zaplanowano osiem referatów. Zakres tematyczny jest szeroki - od metod pomocniczych w archeologii (badania geofizyczne), poprzez działalność konserwatorską, archeozoologię aż po geologię. Prof. Janusz Piontek w referacie zatytułowanym "Etnogeneza Słowian: od mitów ku faktom?" poruszył sporny i burzliwie dyskutowany w polskim środowisku archeologicznym problem zasiedlenia Polski przez Słowian.
   W myśl pierwszego modelu (tzw. allochtonistycznego) Słowianie przywędrowali na ziemie Polskie z górnego dorzecza Dniepru dopiero ok. VI w. (gorącym zwolennikiem tego poglądu był prof. Kazimierz Godłowski). Według zwolenników drugiego poglądu (tzw. autochtonicznego) Słowianie nie przywędrowali, tylko zasiedlali obecne terytorium Polski od co najmniej okresu wpływów rzymskich.
   Według allochtonistów praojczyzną Słowian były bagna Prypeci, z których ten nie odgrywający większej roli lud miał zupełnie nagle rozpocząć olśniewającą karierę historyczną i rozprzestrzenić na wielkim obszarze. Archeolodzy posłużyli się w tym przypadku pewnym założeniem demograficznym. Dowodem na brak ciągłości zasiedlenia i przybycie nowego ludu nad dorzecze Odry i Wisły ma być domniemane dwustuletnie wyludnienie na obszarach obecnej Polski między okresem wpływów rzymskich a wczesnym średniowieczem. Asumpt do rozpoczęcia badań prowadzonych przez prof. Janusza Piontka dały nowe wykopaliska, zwłaszcza badania autostradowe, a co za tym idzie nowe dane płynące z przebadanych cmentarzysk. Dzięki temu badacz uzyskał materiały porównawcze (osteologiczne) zwłaszcza dotyczące okresu wpływów rzymskich z takich stanowisk jak Kowalewko, Rogów, Pruszcz Gdański.
   "Ci którzy mówią, iż z bagien Prypeci wyszły bardzo liczne grupy słowiańskie, które zasiedliły pół Europy w krótkim czasie - ok. 200 lat, nigdy nie wykazali, że doszło wśród nich do transformacji demograficznej, czyli istotnych przekształceń struktury społeczno- ekonomicznej w trakcie których dochodzi do raptownego spadku wymieralności osobników dorosłych i przedłużania życia osobników w okresie reprodukcyjnym, co przy nie zmienionym systemie płodności dawałoby bardzo wysoką liczbę dzieci w rodzinach i skutkowało wzrostem liczebnym populacji" - wyjaśniał prof. Piontek
   Transformacja demograficzna może być spowodowana przez dwa czynniki. Albo poprzez spadek umieralności osobników dorosłych, czego przykładem jest np. XIX-wieczna Irlandia i jej boom demograficzny. Po wtóre może być wywołana przez wzrost płodności, co nastąpiło zdaniem prof. Piontka w czasie przejścia neolitycznego.
   Prof. Janusz Piontek wykonał symulację demograficzną, uwzględniając poziom migracji i asymilacji. Następnie zagłębił się w materiale osteologicznym - badając szczątki kostne. Na tej podstawie oszacował jaka była dynamika rozwoju populacji w okresie wpływów rzymskich i wczesnego średniowiecza. Porównał dane dotyczące kultury wielbarskiej i te dotyczące wczesnego średniowiecza. Jako, że wynik badań nie był zgodny z bardzo popularnym poglądem allochtonistycznym, z niektórych środowisk posypały się gromy. Zdaniem prof. Piontka zabrakło rzeczowych argumentów na rzecz hipotezy, którą głoszą.
   Z ustaleniami antropologa idą w parze wyniki badań dr Roberta Dąbrowskiego, który zebrał bogaty materiał kraniologiczny dotyczący okresu wpływów rzymskich i wczesnego średniowiecza. Stosował metodę odległości Mahalanobisa, jaka uwzględnia poszczególne, indywidualne czaszki, a nie średnią arytmetyczną. Okazało się, że czaszki przedstawicieli kultury wielbarskiej, przeworskiej, czerniachowskiej są bardzo podobne do czaszek Słowian.
   Zdaniem prof. Piontka na podstawie jego badań i badań jego zespołu nie można obronić założenia wedle którego miała nastąpić dyskontynuacja morfologiczna wśród ludności zamieszkującej tereny obecnej Polski między okresem wpływów rzymskich a wczesnym średniowieczem. Podobieństwo jest niezwykle wysokie.
   "My, antropolodzy nie twierdzimy, że wyjaśniamy tymi analizami zjawiska polityczne, historyczne, etniczne. Wskazujemy, że założona hipoteza allochtonistyczna zakładająca wyludnienie obszaru dorzecza Odry i Wisły i ponowne zaludnieniu nie jest właściwa" - tłumaczył.
   Ponieważ część polskich antropologów a nawet archeologów kwestionuje możliwości badań podobieństw genetycznych między populacjami ludzkimi na podstawie cech kraniologicznych i odontologicznych (badanie zębów), prof. Piontek przedstawił przykłady z literatury światowej zadające temu twierdzeniu kłam. Antropolog podał kilka konkretnych przypadków z fachowej literatury światowej dotyczących analiz etnogenezy dokonywanych na podstawie cech niemetrycznych - na przykładzie badaczy z Japonii. Również powszechnie przyjęte jest badanie cech zębów, aby wykazać zmienność morfologiczną populacji w czasie - badania prof. Joela Irisha dotyczące kontynuacji/dyskontynuacji zasiedlenia Egiptu. Dowiódł tym samym, że standardy jakie zastosował podczas swoich studiów nad etnogenezą Słowian idą w parze ze standardami stosowanymi obecnie w świecie naukowym.
   Prof. Piontek zauważył, że część archeologów próbuje wkroczyć w kompetencje antropologów i obalać wyniki ich badań. Dla nich również obca jest literatura zza wschodniej granicy opisująca antropologiczne zagadnienia na temat badań dotyczących etnogenezy Słowian. Stwierdzenia te dotyczyły "wyznawców" teorii allochtonicznej.
   Pogląd o przybyciu Słowian na ziemie polskie w VI wieku ma wielu zwolenników. Zdaniem prof. Piontka jest on już bardzo głęboko zakorzeniony w świadomości wielu badaczy, a przez to uznawany niemal za pewnik.
   "Brak różnic międzygrupowych między populacjami z okresu wpływów rzymskich a Słowian zachodnich w cechach kraniometrycznych i odontologicznych świadczy o podobnej strukturze genetycznej tych grup" - zakończył wykład prof. Janusz Piontek.

   PAP - Nauka w Polsce, Szymon Zdziebłowski
.